poniedziałek, 3 marca 2014

VII

-Dziękuję,że starsza się być dla mnie miły przy ty fleszach,ale poradzę sobie bez tego-Powiedziałam do Zayna.Po wczorajszym incydencie chłopak znajduje się na tej samej pozycji moich wrogów co Louis.
-Jak chcesz,ale pamiętaj.Takich księżniczek jak ty nikt nie lubi.My musimy być wobec Cibie życzliwi-odeszłam jak najprędzej od mulata.W krótkim czasie dołączyłam do Liam,który czekał na mnie i lustrował każdy mój ruch.
   Gdy dołączyliśmy do reszty,oni zaczęli udzielać wywiadu.Stałam obok Liama i przysłuchiwałam się tylko co mówią.
-Dobrze,w takim razie powiedzcie mi kim jest ta dziewczyna i co ona tu robi-Liam spojrzał na mnie,a ja tylko kiwnęłam głową.Po tylu latach naszej przyjaźni rozumieliśmy się bez słów.
-Ta dziewczyna to Rose Davis.Jest moją najlepszą przyjaciółką i przyjechała mnie wspierać.-Kobieta pytała jeszcze Liama o mnie,jednak chłopak odpowiadał jej wymijająco.Wiedział,że nie lubię być osobą publiczną.
    Rozglądałam się na wszystkie strony.Ciekawiło mnie jakie gwiazdy jeszcze przywiał na galę.Kręcąc tak głową na wszystkie strony zobaczyłam The Janoskians.Nie widzieli mnie.Przeprosiłam Liama i podeszłam do Luke od tyłu zasłaniając mu oczy.Chłopak lekko podskoczył.
-Beau to nie jest śmieszne-powiedział wkurzono-możesz już mnie puścić.
-Tyle,że on udziela wywiadu-powiedziałam podśmiewając się.
-Dziewczyno,ja Cię nie znam.Puść mnie-był co raz bardziej zirytowany.
-Jak możesz powiedzieć,że nie znasz własnej kuzynki-mówiłam odsłaniając mu oczy.Gdy Luke się obrócił zaniemówił.
-Rose,to na prawdę ty?-Nie dowierzał własnym oczom.Gdy kiwnęłam głową mocno mnie przytulił i nie puszczał przez jakiś czas.
-Luke,nie tak nachalnie...-Wyśmiewał młodszego brata Beau.Gdy chłopak mnie puścił dopiero zrozumiał sytuacje-Jejku...moja malutka kuzyneczka.Jak ja za tobą tęskniłem-Podniósł mnie i wirował kółko.Luke w tym czasie poszedł po swojego bliźniaka.
   Gdy wszyscy skończyliśmy się witać chłopaków zawołała jedna dziennikarka.Stwierdziłam,że nie ma co tam z nimi stać,więc wróciłam do Liama.Wszyscy jego przyjaciele patrzyli na mnie jak na jaką puszczalską.Jestem przekonana,że oni właśnie mają o mnie takie mniemanie.
-Ty ich znasz?-zapytał oburzony Niall.Go lubiłam chyba najbardziej z grona przyjaciół Liama.

-Wyobraź sobie,że Beau,Luke i Jai są moimi kuzynami-uśmiechnęłam się do niego.
-Dlaczego mi nigdy nie powiedziałaś,że masz jakieś osoby w rodzinie,które lubisz?-szepnął mi Liam do ucha gdy postanowili pójść na arenę.
   Na miejscu okazało się,że siedzę między Niallem,a Luke.Byłam zadowolona,bo z obydwoma mam dobry kontakt.Z moim kuzynem oczywiście miałam lepszy.

   Uwielbiałam z Luke obgadywać ludzi po hiszpańsku.Gdy byliśmy nastolatkami stwierdziliśmy,że nauczymy się tego języka.Zrobiliśmy to tylko dla tego,żeby nikt nie słyszał jak wymieniamy się sekretami.
*le rozmowa po hiszpańsku*
-Człowieku ty widzisz jaką ona ma sukienkę?Wygląda w niej,że pożal się boże-szeptałam Luke na ucho.

-A teraz opowiedz mi jak Ci się życie widzie?Słyszałem od cioci,że umarłaś.-zaśmiał się-dlatego byłem tak zdziwiony,że Cię widzę.
-Zrezygnowałam w końcu z fortepianu.


-Rozumiem Cię,ale grasz na nim tak dobrze.Mogła byś dalej grać.-spiorunowałam go wzrokiem-To powiedz mi jak się tu znalazłaś-gdy skończyła opowiadać mu całą historię chłopak się zaśmiał
-Takie lalusie mi nie będą podskakiwać.Gdyby nie Liam to nie musielibyśmy się nawet poznawać,ale nie.Musiał mi nie pozwolić spać w hotelu i przywieźć do tych ciot.Poradziła bym sobie sama bez dotykanie mojego tyłki,brutalnych pobudek i co najważniejsze bez chęci podgania mnie gdy się przebieram -nagle poczułam jak Niall mnie szturchał.

-Nie tylko wy znacie ten język-powiedział zły-Zawiodłaś mnie.Myślałem,że możemy być przyjaciółmi.Jednak nie powiem tego Liamowi,bo to też mój przyjaciel.-powiedział i spojrzał przed siebie.
    Gdy One Direction zostało wywołane po nagrodę postanowiłam pójść,a że mojemu kuzynowi też nie chciał się tam siedzieć postanowił iść ze mną.
   Poszliśmy do pokoju hotelowego Janoskians.Nie zaprzeczę był to okropny widok.Luke stwierdził,że najlepiej będzie jak przenocuję u nich.Mój kochany kuzyn postanowił mi odstąpić swoje łóżko,a sam będzie spał na kanapie.
   Całą noc myślałam co ja zrobię ze swoim życiem.Podjęłam wiele ważnych decyzji.Postanowiłam,że jutro wezmę swoje rzeczy z domu Liama.Pomyślałam też o dostaniu się na studia,zawsze marzyłam o kierunku artystycznym.
    Gdy przybyłam do domu chłopaków weszłam bez pukania i szłam w kierunku pokoju w którym były moje rzeczy.
-Rose,musimy porozmawiać-Powiedział Louis.Oparłam się o framugę drzwi od kuchni.Wśród zebranych nie było tylko Liama.-Niall powiedział nam wszystko.Liam pojechał Cię szukać.Stwierdziliśmy,że masz na niego zły wpływ i przez Ciebie może rozpaść się nasz zespół.Dlatego też zabraniamy Tobie kontaktować się z Liamem.Weź swoje rzeczy i lepiej nie pokazuj się już w jego życiu,bo nie będziemy tacy mili

@zgredzius no to ten...jak wyszedł?

I veryy sorrry

Przepraszam was za tak długą nieobecność,
ale powiem tyle.Mam już zaplanowane całe opowiadanie bardzo dokładnie 
Rodział VII pisze się i mam zamiar go dodać jeszcze w tym tygodniu ;)

pozdro @zgredzius

środa, 1 stycznia 2014

VI

   Pierwszy raz gdy się budziłam w domu było cicho.To mnie tak zdziwiło,że musiałam wstać i zobaczyć co się stało chłopakom.
   Ubrałam pierwsze rzeczy z walizki,które wpadły mi w ręce.Postanowiłam najpierw sprawdzić pokój Liama.Niestety gdy otworzyłam drzwi nikogo tam nie było.Moją uwagę zwróciło łóżko...nie było pościelone.To jest niepodobne do mojego przyjaciela.
   Nie miało sensu wchodzenie do innych pokoi,bo nikogo z nich nie lubiłam,a  pokój dla każdego to święte miejsce.Nie chciałam naruszać ich przestrzeni.
   Zeszłam na parter do kuchni.Na stole leżało kartonowe pudełko.Spojrzała na nie.Nie było nic napisane,więc postanowiłam go nie dotykać.Chociaż ciekawość zżerała mnie od środka to nie będę dotykać rzeczy,które nie należą do mnie.


   Cały dzień byłam sama w domu.Gdy usłyszałam warkot silnika na podjeździe to od razu wstałam z kanapy w salonie i podeszłam do okna,które miało wgląd na wjazd.Cały zespół wysiadł z samochodu w garniturach.
   Gdy byli u drzwi szybko pobiegłam do salonu,żeby nie domyślili się co robiłam przed chwilą.
-Rose pokaż się-krzyknął Liam jak weszli do domu.Wstałam z kanapy i poszłam na korytarz.Gdy mnie zobaczyli ich miny była zawiedzione-Dlaczego się nie przebrałaś?-zapytał mój przyjaciel z grymasem na twarzy
-A czemu miała bym się przebierać?-byłam zdziwiona pytaniem
-Mówiłem wam,żeby kartkę włożyć na pudełko,a nie do środka-rzekł Liam do swoich przyjaciół.A Ci ze skruchą na twarzy pochylili głowy.
-O co Ci do cholery chodzi?-chłopak nie odpowiedział tylko poszedł do kuchni i wrócił z kartonowym pudełkiem.Podał mi je,ale nie wzięłam go do rąk.
-Weź to i idź się przebrać,bo nie możemy się spóźnić...-oznajmił patrząc gdzieś w przestrzeń.
-Nigdzie nie idę do póki nie powiesz gdzie się nie możemy spóźnić-oznajmiłam zakładając ręce na piersi.Starałam się uchwycić jego wzrok,ale udało się to dopiero gdy zaczął mówić.
-Dzisiaj jest rozdanie nagród.W pudełku jest sukienka i buty dla Ciebie.Chciał bym...-przerwałam mu
-Przykro mi,ale nie mam zamiaru jechać z wami na galę i nie mogę tego przyjąć...-Tak jak ja tak on mi musiał się wtrącić w zadanie.
-Uznaj to jako wcześniejszy prezent urodzinowy...Rose to bardzo ważne rozdanie nagród i chciał bym,żebyś tam była.Żebyś nas wsparła,mnie...
-Zauważyłaś,że zawsze mnie szantażujesz słowami 'to jest dla mnie ważne'?-zaśmiałam się lekko i spojrzałam na twarz przyjaciela.Zrobił oczy kotka ze Shreka,zawsze tak robił jak zabrakło mu argumentów.Dobrze go znam.
-Może...-zaśmiał się-Jak pojedziesz to spotkasz Eda...
-Dłużej nie musisz mnie namawiać-wyrwałam mu pudełko z ręki i pobiegłam do łazienki.Jeżeli zobaczę Sheeran to będzie spełnienie moich marzeń.
   Po piętnastu minutach byłam gotowa...wzięłam szybki prysznic i spięłam włosy w koka.Ubranie się w tą sukienkę zajęło mi tylko dwie minuty.Postanowiłam zrezygnować z butów,które mi dali.Zabiła bym się zanim by mnie ktoś zobaczył,więc założyłam czarne półbuty.
   Zeszłam do chłopaków i gdy mnie ujrzeli nic nie mówili.Byłam trochę zmieszana bo wydawało mi się,że wyglądam przyzwoicie.
-Dobra?Idę się przebrać...
-Nie.Wyglądasz idealnie-przytulił mnie Harry.Chrząknęłam i jak na zawołanie mnie puścił.Podszedł do mnie Liam i objął mnie.
-Musisz się tak częściej ubierać-szepnął mi na ucho-widziałaś ich miny?-ugryzłam się w język,bo słowa 'wolała bym nie widzieć nawet ich twarzy' złamały by obietnicę daną Liamowi.
-Limuzyna już jest-oznajmił Louis i wszyscy wyszli z domu.Harry został chwilę i podał mi rękę.Wydało mi się to zabawne i dlatego chwytając jego dłoń zachowywałam się jak jakaś królowa.Zanim wyszłam z nim z domu już zdążyliśmy wybuchnąć śmiechem.
-Idziecie?-krzyknął z samochodu Niall.Chłopacy patrzyli na nas dziwnie,ale my jak spojrzeliśmy sobie w oczy to znowu zaczynaliśmy się śmiać.
   Wchodząc do czarnej limuzyny potknęłam się o czyjeś nogi i usiadłam na kolanach Louisa.Wybuchłam z Hazzą nieopanowanym śmiechem i przytuliłam się do chłopaka,ale wiedziałam,że nie powinnam tego robić.Szybko zeszłam z niego i usiadłam jak najdalej.
   Wszystkie oczy były wpatrzone we mnie.Nienawidziłam takich sytuacji gdy jestem w centrum uwagi.Poprawiłam sukienkę i zaczęłam mówić.
-Chciałam...-Nie dali mi skończyć
-Rose czy ty coś piłaś-zapytał z troską Liam.Spiorunowałam  go wzrokiem.
-Nie piłam nic.Tylko jeszcze przed chwilą miałam dobry humor.-powiedziałam i wyjęłam telefon z torebki.Włączyłam aplikację twittera,a wszyscy obecni w aucie oprócz kierowcy patrzyli na mnie.Postanowiłam dodać tweet o treści:
'Jestem w aucie z idiotami i cały czas na mnie patrzą'
-Nie jesteśmy idiotami-oburzył się Harry-A od kiedy ty masz twittera?-te słowa zaciekawiła wszystkich.
-Nie twoja sprawa kotku-od zawsze gadam bez sensu,ale przy nich muszę uważać co mówię,bo ostatnie słowo wywołało u nich jakąś zmianę.-Kiedy będziemy na miejscu?
-Już jesteśmy-powiedział Liam. Dosłownie sekundę po wypowiedzeniu słów przez mojego przyjaciela drzwi się otworzyły i wszyscy zaczęli wychodzić.Ja miałam być ostatnią osobą,która opuszczała limuzynę.Gdy już byłam blisko drzwi ujrzałam kogoś rękę.Chwyciłam ją nawet nie patrząc kto bły takim gentlemanem.
-Dziękuję-rzekłam i dopiero wtedy zobaczyłam to przemiłą osobę.

@zgredzius dziękuję za waszą opinię i staram się naprawiać te błędy,ale wątpię czy to wyszło ._.

środa, 11 grudnia 2013

V

   Położyłam się na łóżku i po jakimś czasie zasnęłam.Miałam bardzo lekki sen,zresztą jak zawsze.Nie wiem dlaczego byłam taka czujna jak zając,ale była to przydatna umiejętność.Gdy na przykład znajomi chcieli Cię brutalnie obudzić,tak jak teraz.
-Ani się waż-powiedziałam z zamkniętymi oczami do przybysza
-Popsułaś wszystko-powiedział Harry i gdy otworzyłam w końcu oczy to widziałam jak podwinął wargę i udawał,że się obraził.Tak samo jak rano przypominał małe rozwydrzone dziecko.Musiałam się przełamać i go nie obrazić.To było strasznie trudne,a wszyscy chyba zauważyli jak się gryzę od środka.
-Spokojnie.On się nie obrazi...-powiedział Louis.Znienawidzona przeze mnie osoba namawia mnie do popełnienia kolejnego błędu,jaki on miły...
-Harry-nie mogłam tego wydusić,bo to nie w moim stylu.Ostatecznie tylko wyciągnęłam ręce przed siebie w geście chęci do przytulenia go.
-A tej co się stało?-rzekła Louis z dobrze słyszalnym smutnie w głosie.Nie wiem co ten chłopak do mnie ma i szczerze nie chcę się dowiedzieć.
-Dobra-nie lubiłam ciszy,a zwłaszcza tak niezręcznej,dlatego ją przerwałam-mięliśmy oglądać filmy-uśmiechnęłam się do nich słodka,a potem uderzyłam się ręką w głowę 'nie wychodzi mi to bycie miłym' pomyślałam,a następnie spojrzałam na chłopaków.
-Jeżeli się tak męczysz byciem miłą dla nas możesz przestać,nie lubię sztucznych ludzi-oznajmił Mulat
-Mam postanowienie...
-Teraz robisz niektóre rzeczy tak jak byś chciała się przymilić,więc już wolę Cię wredną-zaśmiał się Liam. Popatrzyłam na niego groźnie,a mój przyjaciel schował się za Zayna.
-No i tak ma być kotku-entuzjastycznie odrzekł Brunet
-Jeszcze raz powiesz tak do mnie to twoja piękniutka twarzyczka będzie przechodziła kryzys-warknęłam i wyszłam z pomieszczenia.
   Za mną szli wszyscy mieszkańcy domu.Wiedziałam,że patrzą się na moją dupę i nawet czułam jak powietrze się ruszało pod wpływem ruchu rąk.Obejrzałam się do tyłu i chwyciłam rękę Zayna która przed chwilą w powietrzu pokazała kształt mojej figury.
-Czyż bym nic nie mówiła na temat twojej twarzyczki-warknęłam i przywaliłam mu z otwartej ręki w twarz.Po domu rozszedł się głośny dźwięk klaśnięcia,a poszkodowany chwycił się za policzek.Mulat stał pod ścianą,pomimo tego,że przed chwilą stał na środku korytarza.Znajdował się tam teraz dzięki mnie i sile mojego uderzenia.
   Cała reszta,która przyglądała się zdarzeniu wyglądała tak jak by poczuła ból,który zadałam Zaynowi.Spojrzałam na nich groźnie,a potem znowu na Mulata,który miał na policzku czerwony ślad od uderzenia.
-Wolałem sztuczną wersję Ciebie-powiedział żaląc się i trzymając za policzek.
-Teraz już za późno-oznajmiłam i poszłam do salonu.
-Mówię wam ta dziewczyna ma okres,albo PMS-rzekł Louis
-Coś mi się wydaje,że chcesz ten sam prezent co Zayn-warknęłam.

-Dobra Rose-zaczął Liam-proszę.Możesz nie lubić moich przyjaciół,ale jak będziesz się tak zachowywać to wiedz,że przez Ciebie ja cierpię,bo chciał bym,żeby moi przyjaciele się co najmniej tolerowali.-powiedział i usiadł na sofie.Spoczęłam obok niego i go mocno przytuliłam i powiedziałam mu do ucha ciche ‘przepraszam’ chłopak odwzajemniła mój uścisk i po chwili się puściliśmy.-Teraz możemy oglądać-powiedział.Niall poszedł włączyć Film ,a potem usiadł na fotelu.Reszta osobników rzuciła się na kanapę,żeby być jak najbliżej mnie.
   Oczywiście puścili Horror.Jacy chłopacy są przewidywalni.Cały film się śmiałam z błędów reżysera lub charakteryzatorów.Oni patrzyli na mnie dziwnie,bo w dla niech najstraszniejszych momentach ja najzwyczajniej w świecie wybuchałam radością.Nagle jeden z nich się wkurzył i zatrzymał film.
-Dlaczego ty się nie boisz?-zapytał zawiedziony Louis,który również wygrał walkę o miejsce obok mnie.
-Ja nie jestem tak jak inni.Głupiego horroru macie się bać?No proszę was!W każdej scenie znajduję się błąd i te mechaniczne ruchy i sztuczne odcinanie głowy.Mogli by się bardziej postarać.Jeżeli macie dalej zamiar oglądać ten bezsens to dobranoc-powiedziałam i wstałam.Na pożegnanie przytuliłam Liamia.

@zgredzius :taki jakiś z dupy wyjęty w ogóle nie wiem po co ja to piszę jak nikt tego nie czyta ._.

sobota, 7 grudnia 2013

poniedziałek, 18 listopada 2013

IV

Proszę każdy kto przeczyta nie skomentuje to dla mnie ważne ;c



   Nie mogła w nocy spać,cały czas rozmyślałam nad moim życiem.Nie wiedziałam czy zrobiłam dobrze mówiąc rodzicom to co na sercu mi leży,ale musiałam...to wykończyło by mnie psychicznie.Boli mnie,że mój ojciec zgadza się we wszystkich decyzjach z moją matką.Wiem,że ona ma odmienne zdanie do wszystkiego,ale boi się jej...tak jak ja i kiedyś Cody.Nie rozumiem jej i nigdy nie zrozumiem.
   Moje przemyślenia przerwały mi odgłosy dochodzące z pod drzwi.Wstałam z łóżka i stanęłam obok drzwi chcąc przestraszyć osoby zakłócające mi ciszę.
-Aa..!-zaczął wrzeszczeć Harry.Szybko uciekł i schował się za kolegów-Zjedz najpierw go!-krzyknął popychając do przodu Louisa.
   Otworzyłam drzwi szerzej i przytuliłam wystawionego na pożarcie.Harry patrzyła na nas z rękami na piersiach i miną naburmuszonego dziecka,które nie dostało żelków.
-Za co to?-zapytał Louis gdy go puściłam
-Za odwagę...-zaczęłam się śmiać,a wszyscy ze mną-Nie,no-zaczęłam jak fala nagłego śmiechu minęła-to był twój najlepszy suchar Rose-nagle wszyscy zaczęli się śmiać ze mną,a niektórzy to nawet turlać po podłodze.
-Spokój-powiedział.Nagle wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć,a ja znowu turlałam się po podłodze ze śmiechu.Oni zrobili to samo,a przynajmniej tak mi się wydawało.
-Na nią!-krzykną ktoś.Nie zdążyłam nawet nic zobaczyć bo za chwilę wszyscy leżeli na mnie.Na początku próbowałam się wyrwać,ale potem zauważyłam,że to nic nie da.
-Rozumiem,że mnie nie lubicie,ale jedna słaba dziewczynka na pięciu facetów?Nie sądzicie,że to przesada?-chciałam się zaśmiać ,ale mi nie wyszło,bo przez to,że mnie przyduszają do ziemi to cała klatka piersiowa wbija się w podłogę.
-Złaźcie z niej,bo razem ważymy coś koło trzystu kilo!-powiedział Liam i zwalił wszystkich oprócz Louisa.Spojrzałam na niego znacząco,bo przykleił się do mnie.
-Rozumiem,że mnie lubisz,ale znamy się jeden dzień i odstraszasz mnie-powiedziałam podejrzliwie.Osobiście zwaliłam go i wstałam.-Jesteście mi winni śniadanie,bo przez te wygłupy zrobiłam się głodna-zaśmiałam się i podeszłam do walizki.
-Ja też jestem głody-powiedział Niall głaszcząc swój brzuch.Ja zaśmiałam się cicho i wyjęłam rzeczy z walizki.Potem spojrzałam na wszystkich znacząco,a Ci rzucili się na moje tymczasowe łóżko i nie zamierzali nigdzie wyjść.Zaczęłam chrząkać,a gdy to nic nie dało to kaszleć.Oni patrzyli na mnie dziwnie cały czas nie rozumiejąc o co mi chodzi
-Ross coś Ci jest?Może zawieźć Cię do lekarze?-Zapytał Liam
-Otaczają mnie idioci-powiedziałam Cicho
-Ja wszystko słyszałem!-Krzyknął Harry i znowu się obraził.
-Możecie wyjść z tego pomieszczenia,bo mam zamiar się przebrać i....
-Nie przeszkadzać sobie kotku chętnie zostaniemy-uśmiechną się szyderczo Louis.Znam go jeden dzień,a już nie mam ochoty go widzieć!Ustanowił nowy rekord.
-Radziła bym mnie nie wkurzać,bo z tym to łatwo,a na serio nie chcecie mnie zobaczyć jeszcze bardziej wkurzonej!-krzyknęłam,a Liam zaczął wyprowadzać swoich przyjaciół z mojego tymczasowego pokoju.
-Ale ja się nigdzie nie wybieram-powiedział Louis.Wszystko we mnie zaczęła się gotować i tylko próbowałam się powstrzymać od przywalenia mu w tą jego twarzyczkę
-Rozumiem,że na każdym kroku musisz odstawiać jakieś popisy,ale przez to nie staniesz się fajny!Zrozum człowieku,że takimi tekstami tylko irytujesz ludzi,a nie rozśmieszasz!Jak jeszcze raz powtórzy się taka sytuacje to już nie będę się powstrzymywać i po prostu Ci przywalę!Ja tu próbuje być dla Ciebie miła,ale niestety ty tego nie uszanujesz!Od samego początku msza u mnie na minusie i radziła bym Ci teraz wyjść,bo nie ręczę za siebie!-wrzeszczałam na niego,a wszyscy nagle pojawili się wo tym pomieszczeniu i przyglądali całemu zajściu.-Dalej wszyscy ruszcie te wsze zasrane tyłki,bo chcę się przebrać!-wrzasnęłam jeszcze raz,a wszyscy wybiegli z mojego tymczasowego pokoju.
   Ubrała się i położyłam na łóżku z laptopem na nogach.Miałam zamiar sprawdzić twittera.Nigdy nie chciałam,żeby uważano mnie za sławną osobę więc nie miałam tam swoich zdjęć i imienia i nazwiska.Pisałam sobie ze wszystkimi normalnie.Po za tym wcale nie jestem sławna wśród osób z poza branży.I to było bardzo dobre,bo ja nie musiałam tak jak Liam kryć się cały czas,żeby iść do sklepu po bułki.
   Nagle usłyszałam jak ktoś puka.Spojrzałam na drzwi.Klamka się ruszyła,a po chwili drzwi się otworzyła i Liam wychylił głowę.
-Przeszkadzam-zapytał.Ja pokiwałam głową,przecząc-Przyniosłem Ci herbatkę z Melisy-pokazał swoje białe ząbki
-Dzięki-uśmiechnęłam się-Byłam okropna dla twoich przyjaciół-odrzekłam i załamałam ręce-Muszę ich przeprosić,a najbardziej Louisa
-Spokojnie.Oni działają każdemu na nerwy i może ten twój wybuchowy humor pomoże im się opanować i wydorośleć-zaśmiał się cicho-A teraz pij herbatkę.-powiedział to podając mi kubek.
-Nie zamierzam tu długo po być-powiedziałam cicho tak,żeby Liam nie usłyszał-Zbierz swoich kolegów razem za jakąś godzinę.Mam zamiar ich wszystkich przeprosić-dodałam głośniej.
-Dobra.To ja idę,bo chciałaś się przebrać,no nie?-zapytał
-No.Do widzenia-zamknęłam za nim drzwi.I sięgnęłam po wyciągnięte ubrania.I najpierw założyłam spodnie i buty,a dopiero potem zaczęłam szukać bluzki.Gdy już znalazłam odpowiednią to wzięłam sweter w gwiazdki i znowu płożyłam się na łóżko z laptopem.
   Gdy minął umówiony czas postanowiłam pójść do chłopaków i przeprosić ich za moje zachowanie.Poczułam,że niepotrzebnie zaczęłam na nich krzyczeć i to było nie fair w stosunku do nich.Chcieli być mili,a ja jestem przewrażliwiona na punkcie zbliżania się do mnie.Czuję się nie pewnie kiedy ktoś kogo znam tylko jeden dzień jest taki odważny w moim towarzystwie więc włączam tarczę ochronną i zaczynam wygarniać danej osobie co złego zrobiła.To jest tylko i wyłącznie wina mojej psychiki.Jest taka i nic z nią nie da się zrobić.
   Zeszłam po schodach i weszłam do salonu gdzie wszyscy już na mnie czekali.Stanęłam na środku,a ich oczy cały czas rejestrowały moje ruchy.
-Bardzo was przepraszam-zaczęłam i już byłam zdenerwowana.Nie patrzyłam w ich oczy,bo od razu bym uciekła-za to jak się zachowałam rano.Nie powinnam krzyczeć na Louisa,ale sam nie jesteś bez winy-powiedziałam i spojrzałam na niego-Nie poradzę nic na to,że jak mnie wkurzycie zacznę na ws krzyczeń więc proszę pomińmy te nieprzyjemne chwile kiedy zdzieram sobie struny głosowych i nie denerwujcie mnie.Dziękuję.Koniec ogłoszeń parafialnych.-powiedziałam i już chciałam iść,ale poczułam jak mój żołądek prosi o napełnienie go-Gdzie jest kuchnia?-zapytałam,a Zayn wstał i chwycił mnie za ramię i pociągnął do jakiegoś pomieszczenia.Dopiero po chwili zorientowałam się,że zaprowadził mnie do kuchni.-Dziękuję-uśmiechnęła się i podeszłam do lodówki.
-Nie ma za co-też się odwzajemnił mój uśmiech i wziął łyka wody.
-Dlaczego nie macie żadnych warzyw czy ryb?Same mięso i nie zdrowa żywność-to drugie zdanie powiedziałam Ciszej.
-Wegetarianka na diecie?-zapytał Mulat z nutką pogardy
 -Dobrze odżywiająca się Weganka-poprawiłam go-Widzę,że jednak dzisiaj odpuścimy sobie śniadanie-powiedziałam do siebie.Wyszłam z kuchni i pobiegłam do pokoju.Wzięłam portfel z walizki i torebkę przewiesiłam przez ramię.Zbiegłam szybko ze schodów i wyszłam na zewnątrz.Oczami szukałam jakiegoś punktu zaczepieni.Nie byłam nigdy w tym miejscu,ale jestem na tyle mądra,żeby sama odnaleźć drogę.
   Szłam przed siebie i po jakimś czasie doszłam do TESCO.Ucieszyła mnie bardzo ta wiadomość,bo nie miałam ochoty nikogo pytać o drogę do sklepu.To by było zbyt poniżające jak dla mnie.
   Weszłam do sklepu i brałam do koszyka tylko samą zdrową żywność.Nie mogli odżywiać się niezdrowo,bo przez jedzenie potraw z dużą ilością tłuszczu jesteśmy narażeni na więcej chorób i szybszą śmierć.W związku z tym,że są sławni to ich fanki będą bardzo cierpiały gdy przez niezdrowe odżywianie będą w szpitalu.
   Kupiłam wszystko co chciałam i wróciłam do domu chłopaków obładowana siatkami.Gdy mnie zobaczyli podbiegli wszyscy i zabrali mi siatki.
-Po co tyle tego kupiłaś?Mamy pełną lodówkę...-powiedział Harry,ale przerwałam mu jego wypowiedzenie w połowie.
-Spójrz najpierw do lodówki-zrobił tak jak powiedziałam-No i teraz już nie jest tego tak dużo,no nie?-pomogłam im w rozpakowywaniu zakupów
-Nie najem się ty!-narzekał Niall-dlaczego kupiłaś tylko warzywa i produkty mleczne?Tak się dzieje jak kobieta idzie po zakupy-popatrzyłam na niego groźnie
-Dobra.Jak wy nie będziecie tego jeść to sama to zjem...
-Ty takie chuchro?!Proszę cię mogę się założyć,że połowę tego wyrzucisz-zaśmiał się Harry
-Doba.Jeżeli wygram usługujesz mi przez tydzień-zaśmiałam się patrząc na niego-A jeżeli ty...
-Jeżeli ja wygram to umówisz się ze mną-spojrzałam na niego groźnie,ale wiedziałam,że wygram więc podałam mu rękę,a on ją uścisnął-Lima przetnij-powiedział lokowaty patrząc mi w oczy.
-Ja się nie mieszam w wasz zakład-powiedział mój przyjaciel w obronie
-Ja przetnę-wyrwał się Louis i nasz zakład został zawarty.Od razu wzięłam zgrzewkę jogurtów i poszłam przed telewizor.
   Puste pojemniki po moim śniadaniu posegregowałam,ale najpierw umyłam opakowani.Gdy już to zajęcie dobiegło do końca poszłam do mieszkańców tego domu.
-Co dzisiaj robimy?-zapytałam
-Seans filmowy-odpowiedział mi Harry i potarł swoimi rękoma.Coś szykuje,a mając farta w strzelaniu będzie noc horrorów.To takie zabawne gdy wszyscy faceci myślą,że ja się boję tego rodzaju filmów.
-Możemy zacząć nawet teraz-powiedziałam uśmiechając się szyderczo
-Nie.Teraz jest za wcześnie i słońce popsuje nam film-powiedział Zayn
-W takim razie do zobaczenia wieczorem-przytuliłam Liam i poszłam do swojego tymczasowego pokoju

@zgredzius :Długi trochę wyszedł i tak szczerze wydaje się jeszcze nie skończony,ale mam ochotę coś dodać so macie :) Słyszałyście piosenki z MM?Jak wam się podobają?

piątek, 8 listopada 2013

III

-Przestanę płakać,ale pod jednym warunkiem-powiedział Niall jak już wszyscy z nas zeszli.
-Jakim?-zapytałam zdziwiona.Dopiero co się poznaliśmy,a ten już stawia warunki.
-Zagrasz nam coś-blondynek uśmiechnął się szyderczo.
-Już wolę,żebyś płakał...-powiedziałam po chwili.Oni cały czas patrzyli na mnie z proszącymi oczkami.Śmiać mi się chciało,ale nie chciałam zranić niczyich uczuć tak jak to zrobiłam przed momentem-Dobra-powiedziałam-To gdzie macie fortepian?-Łatwo się poddaję,ale w końcu to są przyjaciele mojego przyjaciele i ja ich też polubiłam.Obiecałam sobie,że już nigdy nie zagram,lecz dla nich mogę trochę nagiąć te zasady.
   Już po moich słowach wszyscy w pomieszczeniu zaczęli sobie przybijać piątki.Po króciutkiej chwil,która zajęła im ogarnięcie się z wcześniej wywołanych emocji szliśmy wszyscy gdzieś na piętro.Chłopak z burzą loków na głowie przepuścił mnie w drzwiach.
   Wszyscy dali mi chwilę na podziwianie całego pomieszczenia w którym znajdował się fortepian.Były tam też mikrofony,perkusja i chyba kolekcja gitar bo każda była inna.
   Podeszłam do instrumentu na którym obiecałam im zagrać.Lekko dotknęłam klawiszy i już widziałam,że nie dam rady im nic zagrać.
-Przepraszam-powiedziałam i poczułam jak łzy spływają mi po twarzy-Nie dam rady...
-Możecie iść sprawdzić jak tam nasza kolacja?Wszyscy.-Zaakcentował specjalnie ostatnie słowo.Chce zostać ze mną sam.
   Gdy wszyscy wyszli przytuliłam się do Liama i zaczęłam płakać jeszcze mocniej.Chłopak bez słów przytulił mnie do siebie i lekko głaskał moje włosy.Za to własnie go lubiłam.W chwilach kiedy jestem smutna zawsze jest przy mnie i nie nalega,żeby mu wyjaśnić co się stało tylko jest.
   Liam pocałował mnie w głowę i przytulił jeszcze mocniej.Jego gest spowodował u mnie kolejny napad płaczu.
-Cii...spokojnie-szeptał mi nad głową-pokarzę Ci gdzie dzisiaj będziesz spać.Widzę,że jesteś zmęczona dzisiejszym dniem i nie dziwię się.
   Mój przyjaciel pomógł mi wstać i cały czas mnie przytrzymywał.Martwił się o mnie i chciał dla mnie jak najlepiej.
   Chłopak prowadził mnie po schodach n drugie piętro.Potem korytarzem do końca.Otworzył drzwi i pomógł mi wejść do środka i położył mnie w łóżku,przykrył szczelnie kołdrą.Nie był dla mnie jak zwykły przyjaciel tylko jak starszy brat ,którego mi życie zabrało.
   Liam wyszedł i zostawił mnie samą.Niestety nie mogłam zasnąć,więc rozmyślałam nad moim życiem.Dlaczego właśnie ja straciłam brata... to był okropny czas.On był taki jak ja... też grał i to przez to nie ma go teraz ze mną.Matka pojechała z nim do Paryża gdy miał dziesięć lat.Nie wiem o co dokładnie między nimi poszło,ale pokłócili się,a Cody wybiegł z hotelu prosto na ulicę...pod samochód.Miałam wtedy tylko osiem lat i nic nie rozumiałam.Byłam za mała,żeby zdać sobie sprawę z tego,że już nigdy nie zobaczę mojego starszego brata.

@zgredzius :przepraszam,że tak długo nie pojawiało się tu nic.Dziękuję,że cały czas ktoś odwiedza tego bloga to dla mnie wiele znaczy :) Rozumiecie sami ,że szkoła daje w kość i nie ma się czasu na nic... teraz jestem cały tydzień w domu i postanowiłam w końcu coś wstawić :) Mam nadzieję ,że cały czas ktoś będzie to czytał :)